rozwińParafia Świętej Trójcy
zwiń
Parafia Świętej Trójcy

Parafia Świętej Trójcy

Najstarszym zabytkiem świątyni jest późnogotycki obraz "Ukrzyżowanie" pochodzący z początku XVI w. znajdujący się w prawym bocznym ołtarzu. W nastawie ołtarza widnieje płaskorzeźbiona scena koronacji Najświętszej Marii Panny.

Rok 2021 - Rok św. Jakuba Apostoła

Rok 2021 - Rok św. Jakuba Apostoła

Kolejny wielki Patron na czas kolejnego roku. Rok 2021 będzie rokiem św. Jakuba Apostoła. Jego sanktuarium w Santiago de Compostela jest szczególnym znakiem szlaków pielgrzymkowych i pątniczych. Św. Jakub będzie znakiem ziemskiej pielgrzymki każdego z nas. Poniżej lista pasterski Arcybiskupa Santiago de Compostela.

Ks. abp Julian Barrio Barrio 

Arcybiskup Santiago de Compostela 

Wyjdź z twojej ziemi! 

Apostoł Jakub na ciebie czeka! 

List pasterski z okazji Roku Świętego Compostelańskiego tłum. ks. Piotr Roszak

 

Spis treści  

Wprowadzenie 

1. Wyjdź z twojej ziemi (por. Rdz 12,1) 

1.1. Obietnica Ojca, droga wolności 

1.2. Wartość wiary 

1.3. Kościół, Lud Boży, wychodzący 

1.4. W stronę kultury ducha a wobec kultury materialnej 

2. Wybierz się w drogę  

2.1. Słuchaj: wyjście ku wewnętrzności z obliczem 

2.2. Buduj: przesłanie ubogich 

2.3. Zaufaj: wypróbowana nadzieja uczniów 

2.4. Zaświadcz: miłość pozwala widzieć 

3. Jakub czeka na Ciebie 

3.1. Wąska brama 

3.2. Sandały dla nadziei 

3.3. Nowa Pięćdziesiątnica 

Zachęta: „Sól w twojej ziemi” (por. Mt 5,13)

 

„Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie” (Łk 15,18) 

„Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Ale na Twoje słowo zarzucę sieci” (Łk 5,5) 

Drodzy Bracia i Siostry! 

1. Z radością ogłaszam wam obchody Roku Świętego Compostelańskiego 2021, Roku łaski i przebaczenia dla tych spośród was, którzy zechcą mieć udział w łaskach jubileuszowych. W tym trzecim Roku Świętym Compostelańskim w trzecim tysiącleciu chrześcijaństwa, odważne świadectwo Apostoła Jakuba jest okazją do odkrycia witalności wiary i misji otrzymanej na chrzcie świętym. On staje się głośnikiem dla wszystkich i wzywa was na drogi nawrócenia ku Bogu, aby w dzisiejszych czasach głoszenie Jezusa z Nazaretu stało się impulsem waszego pielgrzymowania i waszego prorockiego entuzjazmu w realizacji misji chrześcijańskiej: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana” (Łk 4,18–19).  

2. W katedrze, w której znajduje się grób i przechowuje pamięć o Apostole, potwierdzamy, że Tradycja nie jest reliktem przeszłości, ale niewyczerpanym źródłem, które oferuje świeżą wodę Ewangelii z pokolenia na pokolenie. W każdym z nich Ojciec w swoim Synu Jezusie Chrystusie z Duchem Świętym ustanawia nowych synów i uzdalnia ich, aby stawali się uczestnikami Jego Królestwa i współpracownikami Jego misji w Kościele i na świecie. W tym celu właśnie zostaliśmy namaszczeni w sakramencie chrztu i jesteście wezwani do towarzyszenia tym, którzy oczekują na jego przyjęcie. 

3. Piszę do was ten list pasterski z sercem i umysłem skierowanym ku wam i ku naszemu Kościołowi lokalnemu w Santiago de Compostela, do którego zmierzacie. Pisze się on wdzięczną pamięcią za ślad wiary, jaki pozostawili w naszej diecezji niezliczeni pielgrzymi, którzy ze wszystkich kontynentów pielgrzymują do Domu Apostoła Jakuba. Wiara czyni z was wspólników Pana i Jego sprawy, Jego Królestwa, oraz przyjaciółmi Pana, podobnie jak z młodego rybaka z Galilei. Ślady tak wielu osób stworzyły w Europie w ciągu wieków „drogę kultury, modlitwy, miłosierdzia i nawrócenia, która przybierała konkretny kształt w kościołach i szpitalach, w schroniskach, mostach i klasztorach. W ten sposób Hiszpania i Europa rozwijały oblicze duchowe, naznaczone w niezatarty sposób przez Ewangelię”1

Benedykt XVI, Przemówienie Benedykta XVI na lotnisku w Santiago de Compostela, 6 listopada 2010 r. 

 

4. Ci z was, którzy pielgrzymujecie do Santiago, nie szukacie przede wszystkim drogi pełnej pejzażowego uroku i dziedzictwa historycznego, lecz drogi nawrócenia do Boga i do ludzi. Pielgrzymowanie to przejaw pobożności ludowej2. Pielgrzymujecie z Kościołem, aby zostać zagadniętymi przez Słowo Boże i w ten sposób być solą, zaczynem i światłem dla innych. Pragniecie ożywić wasz chrzest św. i przysłuchać się sercu, w którym jesteśmy sobą. To, co będziecie podziwiać w Portyku Chwały, rozpoznacie jako wasze i kontemplować to będziecie z radością, ponieważ dotarliście do Santiago, aby spotkać się z Chrystusem zmartwychwstałym. Szliście swymi krokami po śladach, które pozostawili inni, po wierze Kościoła. Dotarłszy do Santiago dotykacie fundamentu świadectwa apostolskiego. Doświadczenie zaś Apostołów jest korzeniem waszej wiary, a jej owocami jesteście wy sami.  

5. Dom Apostoła Jakuba to dom przyjmujący pielgrzymów, dostrzegalny już w swojej architekturze stworzonej w taki sposób, aby przemierzać ją poprzez żywą Tradycję i wspólnie wyznawaną Ewangelię. Dlatego wasze pielgrzymowanie i setek tysięcy takich jak Wy przygotowuje nawrócenie pielgrzymów jutra. W ten sposób wasza wiara jest owocem Tradycji, a jednocześnie nowym sokiem dla przyszłych pokoleń, które będą przybywać do Santiago. Geograficznym kresem waszego pielgrzymowania jest Dom Jakuba, ale celem pielgrzymki jest osiągnięcie wolności waszego serca, wolności dzieci Bożych, do której wzywa was Bóg Ojciec. Zachęcam was, aby w trakcie waszego pielgrzymowania wasze oczy były zawsze utkwione w tej mecie, czyniąc z waszej pielgrzymki drogę przemiany umysłu i serca.  

6. Wszystkich was przyjmuję w imieniu tego Kościoła diecezjalnego. To wielka odpowiedzialność, ale czuję się częścią wielkiej rodziny, niezliczonego i powszechnego ludu, którym jest Kościół. Zachęcam także moich diecezjan, aby również przeżywali wezwanie do nawrócenia i rozpoczęli drogę prowadzącą do Chrystusa, aby objąć was jako braci i życząc wam pokoju. A jeśli ten tekst prowadzić was będzie przez Tego, który jest Drogą, Chrystusa, posłużcie się nim. Nie zwracam się jedynie do tych, którzy byli już na Camino de Santiago lub je rozpoczną, ale do wszystkich, którzy przybywają do tego miasta przyciągnięci magnetyzmem, jaki wzbudza Apostoł. Nie chcę przyczyniać się do tego, aby wasze plecaki czy bagaż były jeszcze bardziej ciężkie, lecz do tego by wasze kroki były bardziej zdecydowane i lekkie. Oby doprowadziły was do spotkania z Tym, który wezwał was do wyjścia z waszej ziemi i z waszego domu. Jestem pewien, że wolność, uważna na szept sumienia, będzie was prowadziła aż do Chrystusa. Jestem o tym przekonany: to właśnie ten cel, do którego zmierzacie, wychodzi wam naprzeciw. On jest waszą Drogą, waszą Prawdą i waszym Życiem.  

7. Nasza katedra otwiera swoje podwoje na oścież, aby Dom św. Jakuba stał się waszym i aby dzięki wam stał się bardziej powszechny i bardziej otwarty/przyjmujący. Przyjaciel Pana, ze swymi otwartymi ramionami i z uśmiechem na twarzy, czeka na was.  

W czasie audiencji generalnej 15 czerwca św. Paweł VI mówił „Trzeba powiedzieć, że zewnętrzna manifestacja uczuć religijnych jest nie tylko prawem, ale obowiązkiem, z uwagi na samą naturę człowieka, który otrzymuje z zewnętrznych znaków bodziec do swojej wewnętrznej aktywności i wyraża go w zewnętrznych znakach, nadając mu w ten sposób całe jego znaczenie i wartość społeczną… Dlatego zewnętrzna religijność, gdy nie jest przesądem ani celem samym w sobie, służy można tak powiedzieć jako szata dla boskich rzeczy, czyniąc je dostępne dla naszej zdolności poznawczej. Pozwala nam to w jakiś sposób przedstawić Majestatowi niebios hołd ziemskiej ofiary” (tł. wł.).

 

8. Chciałbym pozostawić niedokończony ten list ogłaszający Rok Święty, abyście to wy, pielgrzymi całego świata, dokończyli go atramentem wiary i waszym chrześcijańskim świadectwem. Odważę się uczynić swoim odczucie Apostoła Pawła: „Powszechnie o was wiadomo, żeście listem Chrystusowym dzięki naszemu posługiwaniu, listem napisanym nie atramentem, lecz Duchem Boga żywego; nie na kamiennych tablicach, lecz na żywych tablicach serc” (2 Kor 3,3). Modlę się za każdego z was, żyjących w różnych warunkach i o odmiennej religijności, i gratuluję wam. Święte drzwi miłosierdzia i przebaczenia zostaną otwarte tego Roku Świętego w naszej katedrze, abyście przekroczywszy ich próg, stali się żywymi kamieniami albo jedną z tych gwiazd świecących, które – spoglądając w niebo – pragnął policzyć Abraham, gdy Bóg wezwał go do tego, aby wyszedł ze swej ziemi. Do przeżywania tego wszystkiego zapraszam, pełen nadziei, wszystkich pielgrzymów w tym Świętym Roku Compostelańskim 2021.  

1. Wyjdź z twojej ziemi (por. Rdz 12,1) 

1.1. Obietnica Ojca, droga wolności 

9. Może Was zaskoczę, ale wasza pielgrzymka zaczyna się około czterech tysięcy lat temu. Jako żywe utrzymujecie wyjście starego pasterza, u którego obietnica Boża obudziła nadzieję. Tą obietnicą rozciągającą się na przyszłość i życie jesteście wy, pielgrzymi. On rozpoczął swoją wędrówkę, ponieważ Bóg go wezwał. On go wezwał dla was wszystkich, którzy pielgrzymujecie w tym Roku Świętym, i dla całego swego potomstwa, którym jest dzisiaj Kościół, pielgrzymujący lud Boży.  

10. Wieki później, nad brzegiem Jeziora Galilejskiego młody rybak o imieniu Jakub, słuchając wezwania Jezusa i czując Jego spojrzenie, zostawił sieci przeszłości, stał się uczniem i jak tamten stary patriarcha wybrał się w drogę, idąc za Panem. Tamten starzec, Abraham, jest dla dzisiejszych pielgrzymów początkiem ich wyjścia, a ten młody apostoł spotkaniem w waszej pielgrzymce, jest świadectwem wolności dzieci Bożych.  

11. W powodach, które popychają was, aby uczcić grób apostoła Jakuba, indywidualnych w swym wyrazie, wyraża się zbiorowa historia wielkiej rodziny, tak licznej „jak gwiazdy na niebie i ziarnka piasku na brzegu morza” (Rdz 22,17). Pielgrzymując, uznajecie, że jesteście kimś więcej niż jednostkami posiadającymi uczucia religijne; odkrywacie, że przyciąga was Ojciec, abyście byli bohaterami Żywej Tradycji dla realizacji jednej misji: ewangelizacji.  

12. Owego dnia Abraham rozpoczął swój exodus, abyście dzisiaj mogli odbyć waszą pielgrzymkę. Bóg otworzył jego słuch i to wyprowadziło go na drogę: „Wyjdź z twojej ziemi, z twojej ojczyzny i z domu twego ojca do ziemi, którą ci wskażę” (Rdz 12,1). Wiara wiąże się ze słuchaniem. Abraham nie widzi Boga, ale słyszy Jego głos3. W ten sposób rozpoczął się marsz całego jego potomstwa ku wolności. Dzisiaj wy 

3 Franciszek, Lumen fidei, 8

 

rozpoczynacie to wyjście, aby wielu innych usłyszało ten głos, których ich wzywa do wolności dzieci Bożych.  

13. Jego wiara jest dla was laską wsparcia. Jego zaufanie w obietnicę rozdziera wasze dziś, aby otworzyła się w was i innych przyszłość, jaką ofiaruje Syn, Jezus Chrystus. Abraham pozostawił za sobą swoje zabezpieczenia i rozpoczął historię, która prowadzi do nowego potomstwa zrodzonego ze słuchania dającego wolność. Nagrodą obiecaną Abrahamowi nie było coś ubogacającego jedynie jego samego i jego potomstwo, ale jego wszystkich potomków, to jest Kościół. W podobny sposób, wasza nagroda za dojście do Santiago nie obejmuje tylko was samych, ale wszystkich, dla których zostaliście wezwani.  

14. Potomstwem Abrahama będzie ostatecznie Syn (por. Mt 1,1), to znaczy Bóg w historii wszystkich ludzi, a nie jedynie w wybranej linii pokoleń. Abraham jest ojcem wiary, ponieważ był pierwszym, który przyjął Boga i dlatego jego nagrodą, choć podziwianą z daleka, jest Bóg we wspólnocie wszystkich wierzących: „oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg” (Hbr 11,10), a które i wy stanowicie. Jak widzicie, wasze pragnienia są osobiste i intymne, z odcieniami właściwymi dla waszej biografii, ale zrodzone z historycznej wspólnoty i wędrującego ludu, którym jest Kościół. Nie pielgrzymujecie jedynie dla samych siebie, ani sami nie możecie pokonać drogi i dotrzeć do mety.  

15. Bóg Abrahama wezwał także Mojżesza, z krzewu gorejącego, aby wyzwolił jego lud z niewoli. Lud, który słucha Jego głosu staje się wolnym i ma doświadczenie, że On wzywa, prowadzi i towarzyszy. Słowo wyraziło się w głosie i stało się Ciałem w Synu, abyśmy wszyscy przeżywali sens naszego życia, stając się synami Bożymi. On nas wyzwala z niewoli naszego grzechu i wprowadza nas na drogę do wolności dzieci Bożych. Chrystus, który jest wczoraj, dziś i na wieki, doprowadza do pełni naszą przyszłość.  

16. W waszym pielgrzymowaniu kroczycie Żywą Drogą. Nie sprowadza się to do popularnego zwyczaju; nie kieruje wami również pragnienie doskonałości dla samych siebie, wiedząc, że „u początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie”4. Kimkolwiek jesteście, jeśli podjęliście decyzję o wyruszeniu w drogę, to dlatego że już wcześniej mieliście poczucie pewnego spotkania i wezwania. „Nie szukałbyś mnie, jeśli bym Cię wcześniej nie znalazł”5, myślał św. Augustyn. Nie wydaje się wam prawdziwym cudem, że mogliście uświadomić sobie to wezwanie pośród codziennego rozbiegania? To wezwanie stawia was na drodze i wydobywa was z bezpośredniości waszej codziennej rutyny. Rozpoczynacie wędrówkę pełni wdzięczności, choć jeszcze nie możecie przewidzieć, dokąd dotrzecie. Waszym przeznaczeniem jest miasto apostoła Jakuba, ale dokona się to na ścieżce nawrócenia, której nie możecie przewidzieć ani antycypować. To nawrócenie prowadzi was do Niespodziewanego: „Wiara ze swej natury wymaga wyrzeczenia się chęci natychmiastowego posiadania, jakie zdaje się 

4 Benedykt XVI, Deus caritas est, 1.  

5 Św. Augustyn, Wyznania, ks. X, rozdz.. XVIII i XXIX.

 

ofiarować widzenie, jest zaproszeniem, by otworzyć się na źródło światła, szanując tajemnicę Oblicza”6

17. Kto spotka się z tym obliczem, nie może pozostać żywym (por. Wj 33,20): umiera się dla swego egoizmu, dla siebie samego, aby otrzymać od Niego nowe życie, nie tylko dla samego siebie, ale również dla innych. Wędrujecie, aby spotkać się z Bogiem, z innymi i sobą samym. Pielgrzymujecie, abyście sami mogli usłyszeć: „Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej” (Ga 4,6–7). W ten sposób stajecie się współuczestnikami wyzwalającej misji Jezusa, aby inni osiągnęli wolność, do której zostaliście wezwani.  

1.2. Wartość wiary 

18. „Trzy cnoty teologalne wyrażają nowe życie, którym obdarował nas Chrystus albo co jest tym samym, nowy, świeży i przekraczający sposób relacji z Bogiem i całą rzeczywistością… Wiara ma za cel uznanie Boga za fundament całej rzeczywistości: Jego istnienie, Jego zbawcze działanie w historii, Jego wierne towarzyszenie nam”7. Wiara jest światłem dla wolności. Nie zmienia tego, że to wy musicie postawić kroki i przebyć tę drogę. To nie jest żadne pójście na skróty. Przeciwnie, wiara pobudza wolność i sumienie, a nie je zastępuje, ani też nie usuwa wątpliwości, które pojawiają się przy wyborach. Ona was zobowiązuje, pomimo przeciwności, do przyjęcia krzyża, którym jest wasza konkretna rzeczywiści (por. Mk 8,34). Oczywiście nie chodzi o związanie się z nią jak z fatalnym przeznaczeniem, wobec którego należy ustąpić, ani też o przyjmowanie jej ze szczyptą goryczy, ani też na siłę, ale oddanie się w sposób wolny, jak to uczynił Jezus. Dlatego wiara pcha was do najbardziej ryzykownej przygody w życiu: trzeba sprawić, aby przynosiła owoce tam, gdzie jesteście w określonych okolicznościach. Jednakże w budowanej przez nas kulturze dobrobytu zapał do ścisłego i jedynego spełniania naszej jedynej prawnej odpowiedzialności czasem nas odwodzi od odważnych i hojnych działań dla dobra innych, jakimi są różnego rodzaju wolontariaty, przez co traci się w ten sposób okazję do postrzegania naszej pracy jako służby na rzecz innych. 

19. To nie jest rozwiązanie kwestii, które sobie stawiamy, ale to pytanie, które Bóg nam stawia. Nie ma nic wspólnego z poczuciem bezpieczeństwa, jakie oferują nam proste i różnorodne schematy, które ukrywają skomplikowanie życia8. Zanurza was w drogę, której wyście nie wytyczyli. Pamiętajcie, Abraham dzięki wierze wybrał się w drogę, nie wiedząc dokąd idzie (Hbr 11,8). Tę drogą ofiarowuje wam Ten, kto wzywa was do bycia synami: chcecie ją przejść? Niech strach nie krępuje waszej wolności. Wasza wolność nie polega na samopotwierdzaniu, lecz na tym, co jest przed wami w 

6 Franciszek, Lumen fidei, 13.  

7 G. L. Müller, Informe sobre la esperanza, BAC, Madrid 2016, 5. 

8 Franciszek, Gaudete et exsultate, 41: „Kiedy ktoś ma odpowiedzi na wszystkie pytania, pokazuje, że nie podąża właściwą drogą, i możliwe, że jest fałszywym prorokiem, który używa religii dla własnej korzyści, w służbie swoich elukubracji psychologicznych i mentalnych. Bóg nas nieskończenie przerasta, zawsze jest zaskoczeniem i nie my decydujemy o tym, w jakich okolicznościach historycznych można Go spotkać, bo nie od nas zależy czas i miejsce, i sposób spotkania. Ten, kto chce, aby wszystko było jasne i pewne, usiłuje zapanować nad transcendencją Bogawezwaniu, jakie Bóg wam składa. Uczynicie je swoim, jeśli pójdziecie za Nim; aby przyjąć tę wolność udajcie się w drogę, oparci na Słowie, które stało się ciałem w Chrystusie. Nie przestaniecie być niewolnikami, jeśli nie porzucicie ziemi waszych dotychczasowych pewników i bez ryzyka utraty równowagi, niczym dziecko, które dopiero rozpoczyna chodzić. Wiara to pewność, która jednak dojrzewa w ryzyku, przeciwnościach, w niepewności, jaka towarzyszy komuś podążającemu nie za własnym wezwaniem, ale za głosem Boga. To nie jest pobożna kalkulacja. „Wiara nie jest światłem rozpraszającym wszystkie nasze ciemności, ale lampą, która w nocy prowadzi nasze kroki, a to wystarcza, by iść”9

20. Urodziliśmy się dzięki miłości naszych rodziców. Nigdy nie będziemy zdolni do tego, aby w wystarczający sposób podziękować za narodzenie. Ponadto, aby zostać chrześcijaninem potrzebne jest drugie narodzenie. Podobnie jak pierwsze również się je otrzymuje i jest ono owocem miłości. Pierwsze narodzenie to poród naturalny i spontaniczny. Natomiast drugie jest porodem rodzonym przez wolność, jaką Bóg wzbudza, dzięki darowi chrztu świętego. „Przy pierwszym narodzeniu zrodzeni zostaliśmy bez poznania i z konieczności […]. Aby jednak nie pozostać dziećmi konieczności lub ignorancji, lecz wyboru i wiedzy, wzywa się nad wodą Boga Ojca i Pana wszechświata”10. W tym drugim narodzeniu dokonuje się prawdziwy cud: to cud przemiany, dzięki któremu wychodzimy z samych siebie, aby stać się braćmi i uczniami Chrystusa: „Jeśli zatem pytasz, jak to się dzieje, jak osiąga się zjednoczenie z Bogiem, zapytaj o to łaskę, a nie naukę; pragnienie, a nie zrozumienie; westchnienie modlitwy, a nie refleksję i lekturę; oblubieńca, a nie nauczyciela; Boga, a nie człowieka; ciemność, a nie jasność; nie pytaj światła, lecz pytaj ogień, który wszystko rozpala i przenosi w Boga za pomocą impetu skruszonego serca i rozpalonego do granic miłosnego uczucia. Tym ogniem jest Bóg”11.  

21. To nowe narodzenie, kosztujące bardziej niż pierwsze, zostaje zwieńczone narodzinami dojrzałego chrześcijanina. Gdy do tego dochodzi, to światu rodzi się brat, nowy człowiek, wolny, aby dać siebie drugiemu. To nowe narodzenie dokonuje się także z miłości, ale z miłości do innych. Bóg je umożliwia, kierując naszą wolę na zewnętrz, ku obliczom, o których świat zapomina. W tym wzrastaniu, które jest drogą ucznia kroczącego za Chrystusem, wiara udziela światła, abyśmy pewnego dnia stali się w pełni samym sobą. „Teraz widzimy niejasno, jakby w zwierciadle, wówczas poznamy twarzą w twarz. Po części jedynie poznaję, a wówczas poznam jak zostałem poznany przez Boga” (1 Kor 13,12), to znaczy będziemy kochać innych tak jak oni nas kochają. Tego dnia wreszcie narodzimy się na nowo.  

22. Kościół, lud Boży, do którego należy, nieustannie rodzi się również dzięki temu rodzeniu wiary. Narodził się dla misji, nie dla siebie samego, jakby stanowił cel sam w sobie, ale po to, aby dotarła do wszystkich dobra nowina Ewangelii. Musiał wyjść ze swego zamknięcia i od słuchania jedynie echa własnych głosów do słuchania słowa Bożego, pozwalając się napełnić ogniu Ducha (Łk 24,36; Dz 2). Kościół staje się pielgrzymim, dzieląc drogę ludzkości, która również potrzebuje słuchania tego Słowa 

9 Franciszek, Lumen fidei, 57. 

10 Św. Justyn, Apologia I, 61. 

11 Bonawentura, Itinerarium mentis in Deum, 7.

 

Zmartwychwstałego, aby była prawdziwie wolna, gdyż cierpi niesprawiedliwość i grzech. W Kościele, dzięki tchnieniu Ducha, nadchodzi Królestwo Boże. Podobnie jak my, także Kościół nawraca się do Chrystusa i ludzi12

23. Wiara obejmuje całe nasze bycie, ponieważ chodzi w niej o Boga, który daje się nam. W dniu naszego chrztu powiedział nam bezwarunkowe „tak”, abyśmy odpowiedzieli z wszystkich naszych sił i energii na otrzymany dar i powierzoną misję. Bóg nie rozdaje prostych podarunków: daje samego siebie i to wszystkim. Ani Abraham, ani Mojżesz, ani Matka Boża nie otrzymali wiary dla samych siebie, ale dla ludu przymierza i aby ten lud stał się ziarnem nowej ludzkości, pojednanej z Nim przez miłość.  

24. [Wiara] budzi wszystkie energie, a nie jedynie powierzchnię umysłu, dlatego „stracić wiarę to stracić dużo więcej niż pewność intelektualną: to stracić ostateczne oparcie całej egzystencji, ponieważ sprawiedliwy będzie żył z wiary” (por. Ga 3,11). Wierzącym jest człowiek od stóp do głów. Wiara jest z ciała i kości! Ona nie jest specjalnym darem dla każdej jednostki, aby mogła wierzyć w serię prawd, ale zmianą mentalności i postaw, aby dokonało się nawrócenie. To wołanie Boga u naszych drzwi, który domaga się od nas odwagi, abyśmy je otworzyli. To decyzja od wielkiej litery, jaką podejmujemy w życiu. Wraz z nią Bóg wszechmogący, czyniąc się słabszym od swoich dzieci, czeka na bycie przyjętym. Otwarcie tych drzwi oznacza odwagę przecięcia tego, co nas więzi wokół własnego ja, to znaczy obrzezanie serca, umysłu i woli (Rz 2,29).  

25. Będąc pielgrzymami, wyszliście z waszej ziemi i jak Abraham rozpoczęliście osobisty exodus, prawdziwą ekstazę, zostawienie za sobą własnego ja, aby iść do Ty Boga i ty brata. Co to jest, jeśli nie miłość, bardziej niż z samego siebie, aby nieznajomy stał się centrum? „miłość jest «ekstazą», ale ekstazą nie w sensie chwili upojenia, lecz ekstazą jako droga, trwałe wychodzenie z «ja» zamkniętego w samym sobie, w kierunku wyzwolenia «ja», w darze z siebie i właśnie tak w kierunku ponownego znalezienia siebie, a nawet w kierunku odkrycia Boga”13

26. Dla wielu właśnie spośród was tym, co skłania do pielgrzymowania do Santiago, jest wspomnienie kogoś bliskiego, który przechodząc przez waszą osobistą historię, zostawił w was nostalgię za Bogiem. Mówicie, że rozpoczęliście swoje camino z ich powodu, jakbyście złożyli im obietnice, którą powinniście wypełnić. Można to zrozumieć jedynie z perspektywy logiki, która łączy was z tymi, którzy byli darem dla was i skarbem, jaki pozostawili w waszej pamięci. Dla kogoś, komu obce jest to doświadczenie, wyda się to absurdalne lub niepotrzebne, ale są to racje serca, których rozum nie zna. Jednakże dla was pozostałaby niespełnioną obietnicą i czujecie się wewnętrznie zobowiązani do spełnienia tego, co ktoś z bliskich czy przyjaciół chciał być może zrobić dla was. To wówczas, podczas drogi, w jakimś momencie ciszy, a może kontemplacji przyrody, Bóg sprawia niemal namacalnym obecność tego, kto 

12 Jan Paweł II, Tertio millennio adveniente, 33: „[Kościół] nie może on przekroczyć progu nowego tysiąclecia, nie przynaglając swoich synów do oczyszczenia się przez pokutę z błędów, niewierności, niekonsekwencji i zaniedbań. Uznanie słabości dnia wczorajszego to akt lojalności i odwagi, który pomaga nam umocnić naszą wiarę, pobudza czujność i gotowość do stawienia czoła dzisiejszym pokusom i trudnościom”. 

13 Benedykt XVI, Deus caritas est, 6. 

 

przetrwał w waszej wdzięczności. Wyznajecie wówczas, że nie czuliście się sami w żadnym momencie waszego pielgrzymowania i że choć pierwszą waszą intencją było przejście camino dla nich, to uznajecie potem, pełni emocji, gdy już dotarliście do Santiago, że w rzeczywistości nie pielgrzymowaliście ani sami, ani dla nich, lecz nimi. Odważamy się tutaj dostrzec odbicie tego, czym jest świętych obcowanie. Jedynie powierzchowne spojrzenie zatrzymuje się na zimnym sceptycyzmie. Nie chodzi o zasadę ja dam tobie, a ty mi, ani nie powinno się tego określać mianem obowiązku, gdy ktoś w sposób wolny i spontaniczny zobowiązał się wobec kogoś za pomocą obietnicy, choć później czuje się zobligowany do jej spełnienia pomimo wysiłku i ofiar.  

27. Camino de Santiago to droga nawrócenia, ofiarowanego każdemu, kto pragnie przyjąć to doświadczenie; nie wymaga wcześniejszej „selekcji kandydatów” ani nie obejmuje numerus clausus (zamkniętej liczby uczestników). Dokładnie odwrotnie, jednym z trwałych jej wartości jest to, że umożliwia bezpośrednią relację duszy z Bogiem, nawet dla tych, którzy jeszcze nie odkryli wiary chrześcijańskiej. Ma to szczególne znaczenie zwłaszcza w naszych czasach, gdy wielu traktuje Kościół jako ciało obce. Dlatego potrzebują, aby przyniósł im bliskie, cierpliwie i przygarniające światło, które pomoże im w interpretacji własnego doświadczenia i ponownego odczytania Ewangelii, którą mieli przed własnymi oczyma, jak to potrafił uczynić apostoł Filip w rozmowie z eunuchem etiopskim, wysokim urzędnikiem królowej Kandaki (por. Dz 8,27–30). Istotnie, Bóg ofiaruje każdemu pielgrzymowi, a jest nim każdy człowiek przychodzący na ten świat, drogę, którą On tylko zna. Ale „jakżeż mogę [rozumieć]jeśli mi nikt nie wyjaśni” (por. Dz 8,31). 

28. Kto wierzy, ten się nie boi zaangażować w skomplikowane sprawy ani nie drętwieje ze strachu, że nie zawsze dobrze wybierze, gdy zamierza się poprawić. Ponieważ „czym jest wiara, jeśli nie zdecydowanym zobowiązaniem wobec Jego inicjatywy w nas i w innych? wolę raczej Kościół poturbowany, poraniony i brudny, bo wyszedł na ulice, niż Kościół chory z powodu zamknięcia się i wygody z przywiązania do własnego bezpieczeństwa”14, pisał papież Franciszek. 

29. Istnieje wielu, którzy pośród przyjaciół, w ramach grup parafialnych, szkolnych czy stowarzyszeń religijnych rozpoznają na Camino de Santiago swoje powołanie do małżeństwa, kapłaństwa czy życia konsekrowanego. Natychmiastowość, której byli poddani, nie pozostawiała ich serca wolnym, aby zostało zbombardowane najgłębszymi pragnieniami. W miarę jak rozwija się ich pielgrzymka, zdają sobie sprawę, że pośród ich zajęć i prac pojawiają się oblicza ucieleśniające błogosławieństwa Ewangelii i że w tych samych obliczach, w tych zmaganiach to sam Jezus mówi do nich. W czasie camino, czy to podczas spotkania z innymi pielgrzymami, czy w oazach, które dostarczają im wspólnotowej modlitwy, czują się pochwyceni przekonaniem: „Jezus potrzebuje ciebie dla nich!” Dla wielu również ziarno zakochania ostatecznie dojrzewa w małżeńskim zobowiązaniu do tworzenia rodziny i stanowienia kościoła domowego.  

14 Franciszek, Evangelii gaudium, 49.

 

30. Nie jest tak mało młodych pielgrzymów. W jaki sposób mogą Ci młodzi ludzie przeżywać swoje życie, odkrywając powołanie do małżeństwa, kapłaństwa czy życia konsekrowanego? Czy czasem zobowiązanie wobec innych nie jest przeciwne wolności? Takie pytania stawia nasza wielkomiejska kultura. Czy nie tracą swojego życia i najlepszych lat? Jednakże młodzi ludzie demaskują to społeczeństwo, które im zaoferowaliśmy my, dorośli, i doświadczają, pomimo tego, że życie się zubaża i rujnuje, gdy ulatują z niego zobowiązania, i przeciwnie, napełnia się sensem, gdy stajemy się gotowi na stratę ze względu na innych, nie szukając samych siebie. Są to młodzi ludzie zdolni do głębokiego kopania w ściółce sloganów, aby natrafić na prawdziwe szczęście i sens, jakiego potrzebują w życiu.  

31. Pielgrzymowanie do Santiago dla wielu innych pielgrzymów to naturalny wyraz ich chrześcijańskiej postawy. Modlą się w swej codziennej pracy, a w swoich plecakach czy bagażach niosą ze sobą oliwę wiary. Są podobnie jak św. Jakub Apostoł, uczniami Pana, których lewa ręka nie wie, co czyni prawa (por. Mt 6,3) w odniesieniu do potrzeb osób bliskich i dalekich, tam, gdzie mieszkają. Stanowią sól, chleb i światło w swoich miejscach pracy, wspólnotach kościelnych i rodzinach. Dla nich, pielgrzymowanie do Santiago, podobnie jak do wielu innych miejsc, to wyjątkowa okazja, aby doświadczyć własnymi rękoma i zobaczyć własnymi oczyma, że wiara chrześcijańska ma swoje korzenie w Jezusie i dając o niej świadectwo innym. Doświadczają, że ich wiara nie opierała się jedynie na przekonaniach, choćby były one religijne, ale na świadkach Pana15. Są chrześcijanami „po prostu”, świadomymi, że wcielenie Chrystusa uczyniło z każdej ludzkiej osoby ich brata w Chrystusie, Jego ukonkretnioną obecność. „Iluż chrześcijan oddaje swoje życie z miłości: pomagają tylu osobom wyzdrowieć albo w pokoju umrzeć w szpitalach cierpiących na niedostatek, albo towarzyszą zniewolonym różnymi nałogami w najbardziej biednych miejscach na ziemi, spalają się w pracy wychowawczej dla dzieci i młodzieży albo zajmują się starszymi osobami opuszczonymi przez wszystkich, albo starają się przekazywać wartości we wrogich środowiskach, albo ofiarowują samych siebie na wiele innych sposobów, które świadczą o tej ogromnej miłości do ludzkości, do której inspirował nas Bóg, który stał się człowiekiem”16.  

32. Jeśli bowiem nie wyróżniają się od innych wędrujących, mając także na sobie ślady błota drogi, albo wydając się wyczerpanymi w terminalach lotnisk, to jednak od środka ich szaty są białe, takie jak Baranka (Ap 7,9). Karmili się Jego Ciałem i pili Jego Ducha, a w ten sposób ich młodość ożywia się jak orła (Ps 103,5)17; każda ranka stają się drożdżami (zaczynem) nowej społeczności. Dlatego, gdy przybywają do katedry w Santiago, zanurzają się w emocjonalnym uścisku z Apostołem Jakubem, Przyjacielem Pana, aby ich zaprowadził do Niego i by mogli w podobny sposób usłyszeć słowa: „już nie nazywam was sługami, ponieważ sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, ponieważ objawiłem wam wszystko, co usłyszałem od mego Ojca” (J 15,15).  

15 Simen Weil, A la espera de Dios, Trotta, Madrid 1993, 128: „La creencia es verbal y no penetra en el alma”. 16 Ibid., 76. Tłum. własne.  

17 Św. Augustyn w kazaniu 81 napisał: „Nie trzymajcie się tego starzejącego się świata, ale tęsknijcie za odmładzaniem w Chrystusie, który wam mówi: świat ginie, świat się starzeje, świat się rozpada i oddycha ciężko z powodu swojej starości. Nie martw się; twoja młodość zostanie odnowiona jak orła” (tłum. własne) 

 

33. Pielgrzymka wyzwala was ze złudzeń. Chcecie pozbyć się uprzedzeń serca i pragniecie stać się wolnym dzięki nawróceniu serca. Przychodzicie do Santiago, miasta przechowującego, obok bogatego dziedzictwa kulturowego, grób Apostoła, abyście pozwolili się odnaleźć Chrystusowi, który was wzywa, abyście – krocząc drogami swojej wolności – osiągnęli nawrócenie, którym żył Jakub, młody rybak z Galilei. Wiara nie boi się zaangażowania w skomplikowane sprawy. Wierzyć w Boga to zobowiązać się wobec Jego inicjatywy realizowanej w nas samych.  

1.3. Kościół, Lud Boży, wychodzący 

34. Papież Franciszek przynagla nas, aby cały Kościół wychodził. To oznacza stawianie odważnych i ufnych kroków jak Abraham, wychodząc z rodzinnego domu; pozostawiając sieci, jak to uczynił Jakub Apostoł, to znaczy przebić bańkę, która nas oddziela od reszty świata, i sprawia, że jesteśmy autoreferencyjni; to znaczy bez strachu wyjść z naszych zabezpieczeń i wygód, egoizmów i inercji, z troski o zachowanie samych siebie, która przebija często w nas samych, w naszych parafiach i wspólnotach, w których odrzuca się jakiekolwiek ryzyko pod pretekstem zachowywania „prawdy”. Trzeba wyjść na skrzyżowania dróg, aż do tych ostatnich, gdzie Chrystus nas oczekuje.  

35. Jak to możliwe, że sprawiamy wrażenie przeżywania naszej wiary bardziej na wzór wyrzeczeń wielkopostnych niż paschalnego spotkania z Chrystusem? Gdzie podziała się radość człowieka odnajdującego ukryty skarb na polu, tego skarbu, dla którego warto wszystko sprzedać, aby go zdobyć? (Mt 13,43). Czy naszą uwagę bardziej przykuło samo pole czy też skarb w nim ukryty? Jeśli w naszym przekazie kierowanym do drugiego człowieka przeakcentowaliśmy ofiarę, to musimy się zatrzymać i zapytać, czy czasem nie zgubiliśmy tego, co najważniejsze? Jeśli chrześcijanin skupia się na swoim wyrzeczeniu, to może nie odkrył jeszcze skarbu, który go motywuje. „Czego pragniesz?” – zapytał Jezus matkę Jakuba i jego brata Jana (Mt 20,21). To pytanie zadaje nam wszystkim dzisiaj.  

36. Pozwoliliśmy, aby Ewangelia zeszła w kierunku moralizmu, który poszukuje pewnej doskonałości, ale nie miłosierdzia Boga, który „sprawia, że słońce wschodzi nad dobrymi i nad złymi” (Mt 5,45). Byliśmy bardziej wrażliwi na błędy niż na procesy dokonujące się w ludziach18. Czasami wydaje się, że roślina tego moralizmu bardziej urosła w umyśle i sercu chrześcijan niż samo Słowo Boże. Czuwajmy nad tym, abyśmy nie sprowadzali Dobrej Nowiny do indywidualnego, „poprawnego” i pobożnego postępowania z myślą o tym, co potem [po śmierci].  

37. Być może uczyliśmy całego lasu doktrynalnego zamiast wskazać na drzewo, którego ludzie są rzeczywiście głodni. Tym drzewem jest Syn Boży, który zanurza swe 

18 W tym znaczeniu papież Franciszek zauważa w Amoris laetitia, 37: „Z trudem dajemy też miejsce dla sumienia wiernych, którzy pośród swoich ograniczeń często odpowiadają najlepiej jak potrafią na Ewangelię i mogą rozwijać swoje własne rozeznanie w sytuacji, gdy wszystkie systemy upadają. Jesteśmy powołani do kształtowania sumień, nie zaś domagania się, by je zastępować”.

 

korzenie w Ojcu i stał się owocem dla nas wszystkich. To drzewo wzrastało w mądrości i wysokości w warsztacie człowieczeństwa. Od tamtego czasu procesy stają się wysłannikami Boga w życiu osób. Otwórzmy oczy, aby uznać je i wzmocnić! W przeciwnym razie nasza ewangelizacja wydawać się będzie męczącym wysiłkiem, aby przekonywać „tych, co nie wierzą” i po kartezjańsku wskazywaniem „tych, co są wewnątrz” i „tych, co na zewnątrz” zamiast radosnego uznania z naszej strony, że łaska Boża działa w ich życiu19

38. W jaki sposób więc doświadczamy radości z rozpoznania Chrystusa żyjącego w tym, co nas otacza? Jak będziemy mogli zrozumieć odwagę Apostoła Jakuba niosącego Dobrą Nowinę na Finisterrę? Jak będziemy dzielić ewangelizacyjną pasję św. Pawła? Jak pomóc wzrastać ziarnom i zachęcać do procesów bez zagłębiania się w życie wiernych? Kościół nie może być nauczycielem, jeśli nie będzie uczniem – nie tylko uczniem Chrystusa, ale również ludzi. „Radość i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich i wszystkich cierpiących, są też radością i nadzieją, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusowych; i nie ma nic prawdziwie ludzkiego, co nie miałoby oddźwięku w ich sercu”20

39. Papież nie zachęca nas do zmiany dla samej zmiany. Ostrzega nas, że powinniśmy nieść blisko siebie lampę rozeznania, abyśmy okazali się wiernymi Ewangelii i uważnymi na znaki czasu. „Bez mądrości rozeznania, łatwo możemy stać się marionetkami, będącymi zakładnikami chwilowych tendencji”21. To prawda, jeśli nie pozwolimy się prowadzić temu światłu, narazimy się na zmieniające się i efemeryczne fale ideologiczne i style duszpasterskie, które zamiast być metodami, stają się celem. Odrzućmy tę bezwładność wypływającą z tego, że zawsze tak się robiło. Ta apatia wprowadza nas w letarg i utrwala nas w ospałym chrześcijaństwie, w którym Duch Chrystusa pozostaje „zamknięty”; nie zdając sobie z tego sprawy sprawia, że znajdujemy się w coraz większych ciemnościach.  

40. Jak powiedział swego czasu Benedykt XVI bądźmy pokornymi robotnikami w winnicy Pana, a więc pracującymi w winnicy, a nie jej właścicielami, aby służyć Ewangelii. W ten sposób właściwym centrum osób i naszej aktywności ewangelizacyjnej będzie Chrystus, a nie my sami. W przeciwnym razie będziemy przypominali ową sól, o której Pan Jezus powiedział, że nie służy już do tego, aby nadać smak potrawom, lecz staje się czymś nic nieznaczącym i przedmiotem pogardy innych (por. Mt 5,13–16)22.  

19 Por. Benedykt XVI, Msza inaugurująca V Konferencję Episkopatu Latynoamerykańskiego: „Kościół czuje się uczniem i misjonarzem tej Miłości: misjonarzem o tyle, o ile jest uczniem, to znaczy zdolnym do bycia zawsze pociągniętym, z odnowionym zdziwieniem, przez Boga, który nas ukochał i pierwszy nas kocha (por. 1 J 4,10). Kościół nie prowadzi prozelityzmu. Rośnie przez «przyciąganie»: jak Chrystus «przyciąga wszystkich do siebie» siłą miłości”.  

20 Sobór Watykański II, Konstytucja Gaudium et spes, 1.  

21 Franciszek, Adhortacja Gaudete et exsultate, 167. 

22 Ibid., 28: „Zaangażowanie pobudzane niepokojem, pychą, koniecznością pokazania się i panowania, z pewnością nie będzie uświęcające”Por. Julián Barrio Barrio, In verbo tuo, 139. „Tajemnica Kościoła będzie się wyjaławiać i straci sól, jeśli będzie aspirować do bycia jedną z wielu instytucji szukającą między tym, co należy do Cezara, bogactwa zjadanego przez mole i skorodowanego przez rdzę”.

 

41. Pamiętajmy o pokusie matki Apostoła Jakuba. Prosi dla swoich dwóch synów o przywilej ponad innymi: nie wiecie, o co prosicie, odpowiada im Pan (Mt 20,22). W tej pokusie rozpoznajemy nasze [pokusy] i Kościoła wszystkich epok, gdy patrzy na samego siebie i pracuje dla pola, a nie dla skarbu w nim ukrytego. Ale nasze cienie nie są w stanie zaćmić słońca. „Jezus Chrystus staje się jak gdyby na nowo obecny – wbrew wszystkim pozorom Jego nieobecności, wbrew wszystkim ograniczeniom instytucjonalnej obecności i działalności Kościoła”23

42. Jesteśmy wezwani do wiernej pracy w winnicy Pana, idąc za Nim, a nie by On szedł za nami. Kościół jest niczym tysiącletnie drzewo o głębokich korzeniach utkwionych w Objawieniu, ale jednocześnie potrzebuje elastyczności [giętkości] krzewu, aby wszyscy mogli sięgnąć jego owoców. „Prośmy Pana – mówi papież Franciszek – aby uwolnił Kościół od tych, którzy chcą go postarzyć, zakotwiczyć w przeszłości, zatrzymać, unieruchomić. Prośmy Go też, aby uwolnił go od innej pokusy: uwierzenia, że jest młody, bo godzi się na wszystko, co oferuje mu świat, wierząc, że w ten sposób się odnawia, ponieważ ukrywa swoje orędzie i wtapia się w otoczenie. Nie. Jest młody, kiedy jest sobą, gdy otrzymuje coraz to nowe siły płynące ze słowa Bożego, z Eucharystii, z obecności Chrystusa każdego dnia. Jest młody, kiedy potrafi powracać do swojego źródła”24

43. Duch Zmartwychwstałego pcha nas do ewangelizowania ubogich. Gdy porusza nas ten właśnie Duch, to prowadzi nas do Jezusa, a Kościół staje się solą i zaczynem. Pozostaje wierny Chrystusowi i otwarty na swoją przyszłość. Gdy nasze parafie i wspólnoty dają innym pić tej zawsze świeżej wody Ewangelii, to żyją i wychodzą z autoreferencyjności. Bądźmy zatem wolnymi, aby dzielić z innymi i być Dobrą Nowiną dla cierpiących spośród ostatnich, a podobnie jak Jezus będziemy zdolni do uznania w nich błogosławionych naszego czasu.  

44. Od grobu Apostoła przyjmujemy wezwanie, aby nie przyglądać się biernie z założonymi rękami, jak chrześcijańskie zobowiązania stają się powoli pewnego rodzaju chrześcijaństwem z muzeum; bądźmy, tak jak Apostoł Jakub, aktywnymi świadkami. Ten Rok Święty to okazja łaski Pana, aby w naszym Kościele również spełniło się proroctwo Ezechiela: „Potem spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia?» Odpowiedziałem: «Panie Boże, Ty to wiesz». Wtedy rzekł On do mnie: «Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: "Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana!" Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe” (Ez 37,1–5).  

45. Duch Święty pomaga nam zgłębiać nowe drogi, które prowadzą Ewangelię do świata, a świat do Ewangelii. Powinniśmy mieć w sobie odwagę, aby zadać sobie pytanie i pytać o społeczeństwo naszego czasu. Realna sytuacja nie jest bowiem zagrożeniem, ale wezwaniem. Z jakich ziem jesteśmy proszeni, abyśmy wyszli? Nie możemy być 

23 Jan Paweł II, Redemptor hominis, 13.  

24 Franciszek, Christus vivit, 35.

 

zadowoleni ze zwykłego dekorowania naszych miejsc albo pisania złotymi literami pocieszenia dla innych. Jeśli nie uczynimy samych siebie Dobrą Nowiną dla odrzuconych z tego społeczeństwa ani solą dla tej ziemi, która nas utrzymuje, jeśli nie otworzymy naszego umysłu i naszego serca na tych, wobec których nasza obojętność prowadzi do życia z zamkniętymi oczami, jeśli nie dajemy świadectwa, że Bóg jest po stronie tych ostatnich, gdyż „strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych” (Łk 1,52), to dzieje się tak dlatego, że stajemy się niewrażliwi na Ducha, którym zostaliśmy namaszczeni w czasie naszego chrztu św.  

46. Z powodu naszej świeckiej historii i naszej roli w świecie, przyzwyczailiśmy się być nauczycielami i rzecznikami Ewangelii, a z naszej kultury czynimy wzorcowe narzędzie wiary chrześcijańskiej dla innych kontynentów. Jednakże, w tym momencie historii, nasze kościoły diecezjalne są świadkami rozprzestrzeniania się wiary chrześcijańskiej na inne kontynenty. Droga św. Jakuba przywołuje setki tysięcy Europejczyków, ale nadzieją napawa wzrastająca liczba pielgrzymów z Azji, Ameryki i Oceanii przybywających w poszukiwaniu historycznych korzeni wiary apostolskiej. Stanowi to niewątpliwy znak naszych czasów, dostrzegany już przez św. Jana Pawła II, który podkreślał, że chrześcijaństwo jest multikulturowe, gdy: podkreślał, że „Pozostając w pełni sobą i dochowując bezwarunkowej wierności orędziu ewangelicznemu i kościelnej tradycji, będzie przybierało także oblicze różnych kultur i narodów, w których zostanie przyjęte i zapuści korzenie”25

47. Dlatego papież Franciszek przybyły „z końca świata” zauważa: „nie jest rzeczą nieodzowną narzucać określoną formę kulturową, nawet piękną i starożytną, razem z propozycją ewangeliczną. Głoszone przez nas orędzie zawiera zawsze jakąś formę kulturową, ale czasem w Kościele ulegamy próżnej sakralizacji własnej kultury”26. Przemieńmy się dzięki Duchowi w żywe kamienie tego Kościoła, który pielgrzymuje każdego dnia dzięki Słowu i sakramentom. Kościoła zaangażowanego w konkretną rzeczywistość i gotowego do współpracy z entuzjazmem i bez opieszałości w budowaniu miasta Bożego pośród miasta ludzi, by przywołać św. Augustyna.  

1.4. W stronę kultury ducha a wobec kultury materialnej 

48. Zwracając uwagę na aktualną rzeczywistość antropologiczną, możemy dostrzec obraz człowieka otyłego materialnie i anorektyka duchowego. Z różnych kontynentów przybywają pielgrzymi o podobnych zmartwieniach, szukając odpowiedzi w Ewangelii i Tradycji apostolskiej na swoje ostateczne lub przedostateczne pytania, które niosą w sobie. W szczególny sposób odniosę się do pielgrzyma pochodzącego z Europy, która narodziła się z pielgrzymowania wokół pamięci Apostoła Jakuba, a która powinna stać się „Europą Ducha”27. Nasza Europa staje dziś wobec wyzwania, jaki kierunek obrać. Do tego, obok talentu i kreatywności, potrzebuje pielęgnować 

25 Jan Paweł II, Novo millennio ineunte, 40.  

26 Franciszek, Evangelii gaudium, 116. 

27 „Bądź pewna! Ewangelia nadziei nie zawodzi! W zmiennych kolejach wczorajszej i dzisiejszej historii jest światłem, które rozjaśnia i wyznacza twoją drogę; jest mocą, która podtrzymuje cię w próbach; jest proroctwem nowego świata; jest wskazaniem nowego początku; jest wezwaniem wszystkich, wierzących i niewierzących, by wytyczali wciąż nowe drogi prowadzące do «Europy ducha», aby stała się ona prawdziwym «wspólnym domem», gdzie jest radość życia”, Jan Paweł II, Adhortacja Ecclesia in Europa, 121. 

 

własne korzenie. To coś więcej niż zbiorowe osiągnięcia chrześcijaństwa średniowiecznego możliwe do rozpoznania w sztuce, uniwersytetach, budowlach, szpitalach, klasztorach, kościołach. Te korzenie to nie piękne relikwie przeszłości, które teraz mogą wydawać się nie do zastosowania i nieaktualne dla zmierzenia się z nowymi wyzwaniami. Nasze korzenie są bardziej powszechne i dużo głębsze. Są dobrze ugruntowani w ziemi i znajdują swoje uzasadnienie w powszechnym humus, którym jest byt ludzki. Dlatego to te korzenie mogą nam wskazać, kim jesteśmy. To korzenie, które doprowadziły do spotkania cywilizacji obejmującej starożytną Mezopotamię i Morze Śródziemne. W „naszej” Biblii spotkać można całą tysiącletnią bibliotekę ze śladami wszystkich kultur, z których zrodziła się Europa. To księga, z której rodzi się nasza kultura i nadaje jej własnej fizjonomii28. Z ciepła tego natchnionego Słowa zrodziło się uznanie godności człowieka jako osoby bez względu na jakiekolwiek okoliczności. Ta wartość była kluczowa w epoce nowożytnej dla uznania prawa narodów ziemi właśnie odkrytych w nowym świecie.  

49. O ile bardziej skomplikowane są nasze wyzwania, o tyle bardziej potrzebujemy naszych głębokich korzeni; jedynie w ten sposób mogą zostać rozwiązane w zaufaniu, dzięki czemu socjoekonomiczna wielkość naszego kontynentu nie postawi w stan ryzyka całego drzewa. Gdy jakaś kultura wie, czym jest, to lepiej wie, dokąd zmierza. Wyzwania, jakimi żyjemy w Europie, są szansami, których nie możemy zmarnować, jeśli podejmiemy je z perspektywy fundamentu wartości, które dały nam początek i rozwój. 

50. To oczywiste, że nie jest zadaniem Kościoła dyktować rozwój społeczeństwa i kultury, choć nie może on jednocześnie pozostać na ich marginesie29. Z drugiej strony, jako instytucja nie zawsze potrafiliśmy interpretować wszystkie zmiany, które ulepszyły nasz kontynent; nieufność wobec tego, co nowe albo w stosunku do tego, co przychodzi nagle, czasami nas paraliżowała, nie pozwalając na zwrócenie uwagi i towarzyszenie temu, na co wskazywał św. Paweł: „W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym – to miejcie na myśli!” (Flp 4,8). Podobnie przypomina nam Papież: „jeśli pozwolimy wątpliwościom i obawom przytłumić jakąkolwiek śmiałość, może się zdarzyć, że zamiast być kreatywni, po prostu pozostaniemy wygodni, nie przyczyniając się do żadnego rozwoju, i w tym przypadku nie będziemy uczestnikami historycznych procesów dzięki naszej współpracy, ale po prostu obse

22 grudnia 2020

powrót